2025-02-20
20:45:00

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
20:45:00

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

33:32
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20
18:45:00

32:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

33:30
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
20:45:00

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26
18:45:00

26:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

29:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
18:45:00

31:27
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27
20:45:00

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
20:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06
18:45:00

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

30:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-20

25:24
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

28:28
0:0


Zobacz więcej
2025-02-26

32:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

39:29
0:0


Zobacz więcej
2025-02-27

33:37
0:0


Zobacz więcej
2025-03-05

0:0
0:0


Zobacz więcej
2025-03-06

0:0
0:0


Zobacz więcej



2025-04-02 20:28:27
Jan Feliszek

Szalony mecz w Berlinie, o awansie zdecydowało pierwsze spotkanie

Industria Kielce przyjechała do Berlina w roli całkowitego underdoga. Mało kto wierzył w to, że wicemistrzowie Polski są w stanie odrobić straty z pierwszego meczu. Dlatego w stolicy Niemiec, chcieli udowodnić to, że w sporcie wszystko jest możliwe.

Oba zespoły w pierwszych minutach zdecydowanie postawiły na ofensywę. Przez zaledwie pięć minut kibice oglądali osiem trafień, po cztery dla jednej i drugiej strony. Tempo spotkania zdecydowanie nie malało, wręcz przeciwnie ciągle rosło. Po upływie pierwszego kwadransa na tablicy wyników nadal widniał rezultat remisowy (12:12). Z biegiem czasu gospodarze zaczęli zyskiwać przewagę (15:13), a fantastyczne zawody rozgrywał Matias Gidsel, który potrzebował 17. minut do zgromadzenia siedmiu trafień.

Oprócz gradu goli, mecz przyjął charakter walki. Sypały się dwuminutowe kary, a dwóch zawodników mistrza Niemiec, oraz Alex Dujszebajew okupili pierwszą połowę spotkania urazami. Nie mniej jednak kielczanie nadal stawiali twarde warunki, co zaczęło się przekładać na wynik. Na przerwę Żółto-biało-niebiescy schodzili, mając odrobiną połowę strat (24:21), a największym ich problemem, był Duńczyk oznaczony numerem 19, czyli autor 10 trafień. Początek drugiej połowy nie był już tak obfity w zdobycze bramkowe, jak cała pierwsza odsłona. Pierwsza bramka padła dopiero w 34. minucie i należała ona do Nilsa Lichtleina.

Na nieszczęście kielczan, lisy w 40. minucie doprowadzili do kolejnego tego wieczora remisu (27:27), co oznaczało, że przyjezdni nadal mieli sześć trafień do odrobienia. Niespełna kwadrans przed końcem ponownie gracze Industrii wiedli prym w tym spotkaniu, ale była to tylko bramka różnicy. Mimo ciężkiej sytuacji goście do samego końca byli w grze. Sektor polskich kibiców odleciał w 54. Minucie, wtedy podopieczni Talanta Dujszabajewa wyszli na prowadzenie 35:31. Kolejne trzy ciosy należały jednak do mistrzów Niemiec i znów zrobiło się tylko plus jeden, a czas szybko się kurczył.

Mimo wszelkich starań końcówka należała do ekipy ze stolicy, która raz po raz punktówała rywali rzutami przez całe boisko, spowodowanymi grą 7 na 6 Industrii. W końcówce jak w transie bronił Miloslavjev, a mecz zakończył się remisem 37:37.

Fuchse Berlin – Industria Kielce 37:37 (21:24)