2021-12-14 18:36:53
Wojciech Staniec

Sławomir Szmal: Przyszłość piłki ręcznej w Polsce widzę pozytywnie

- Każda drużyna jadąc na mistrzostwa ma postawione cele i nikt nie walczy o czwarte miejsce w grupie. Ja myślę, że tę drużynę jest stać na to, żeby wyjść z grupy. Może nie jesteśmy faworytem, ale pamiętajmy, że to sport – a w nim sensacje się czasami zdarzają. Będziemy dopingować reprezentację i starać się jej pomagać - mówi przed startem mistrzostw Europy, Sławomir Szmal.

Byłeś na Euro jako zawodnik, później jako trener. Teraz będziesz obserwował turniej jako wiceprezes ZPRP, myślisz, że patrząc na mistrzostwa trochę z zewnątrz będą jakieś większe emocje?

- Z każdej pozycji, czy jako zawodnika, trenera, czy nawet sprzed telewizora to te emocje są zawsze inne, na wszystko patrzy się z innej perspektywy. Każde widowisko to oddzielna historia i inni są aktorzy, którzy je tworzą.

Jakbyś porównał oglądanie meczu z poziomu parkietu jako zawodnika, a później z ławki już jako trener?

- Jako zawodnik wychodzisz i masz pewne zadania do wykonania. Jako trener starasz się zmotywować zawodników, w moim przypadku tylko dwóch bramkarzy – a nie cały zespół. Trzeba ich motywować do tego, żeby wykonywali co to się założy.

Teraz widać, że na polską piłkę ręczną coraz większy wpływ ma wasze pokolenie, które wcześniej odnosiło duże sukcesy na boisku. Dzięki temu chyba można patrzeć na przyszłość z optymizmem?

- Historia pokaże tak naprawdę. Grając w klubach i reprezentacji, teraz – zarówno ja – jak i koledzy staramy się przenosić to doświadczenie, które zdobyliśmy na młode pokolenia.

Jako kadra na mistrzostwach Europy zawsze mieliście trudniej niż na mistrzostwach świata, gdzie zdobywaliście medale. Z czego to mogło wynikać?

- Zawsze się mówiło, że te mistrzostwa to trudniejszy turniej, bo w Europie piłka ręczna jest najbardziej popularna. To jedna z przyczyn, druga rzecz to to, że wiemy jak wyglądają mecze jeżeli chodzi o rozgrywanie ćwierćfinałów, półfinałów i samych finałów. To są ogromne emocje i tutaj już małe detale decydują o tym, która drużyna zwycięży. Niestety, nam nie było to dane.

Jest jakieś Euro, które najbardziej utkwiło w pamięci?

- Ciężko powiedzieć, na pewno wartościowy był turniej rozgrywany w Polsce, bo poza emocjami, które są na boisku czuć było tę atmosferę na co dzień. To co dzieje się w mediach itp., też ma duży wpływ na zawodników.

Euro w Polsce to było prawdziwe święto. Mam wrażenie, że wtedy w naszym kraju handball był przez chwilę niemal dyscypliną nr 1. To był chyba świetny czas dla polskiej piłki ręcznej?

- Świetny czas był 2-4 lata wcześniej, wtedy mieliśmy okres, gdy wszyscy zawodnicy z lat 2007-2014 byli w kadrze. W 2016 widać było, że już pare osób musiało odejść z racji wieku z reprezentacji. Czasami takie dziury jest ciężko zakleić.

Pamiętam atmosferę z waszych meczów w Tauron Arenie Kraków, czuć była taką euforię na trybunach. Na boisku też to odczuwaliście?

- Na pewno wzbudzało to duże emocje. Część zawodników była do tego przyzwyczajona, bo grając za granicą spotykała się z taką publicznością. Dla części było to coś nowego, ale każdy odbierał to pozytywnie, bo to dodatkowe wsparcie. Było to czuć.

Przed nami mistrzostwach. Polska zagra w grupie z Niemcami, Białorusią i Austrią. Jak oceniasz szanse?

- Każda drużyna jadąc na mistrzostwa ma postawione cele i nikt nie walczy o czwarte miejsce w grupie. Ja myślę, że tę drużynę jest stać na to, żeby wyjść z grupy. Może nie jesteśmy faworytem, ale pamiętajmy, że to sport – a w nim sensacje się czasami zdarzają. Będziemy dopingować reprezentację i starać się jej pomagać.

Euro to też ostatnia próba przed mistrzostwami świata w Polsce i Szwecji. Chyba nawet mały sukces kadry będzie dobrym impulsem przed tym turniejem w naszym kraju? Tym bardziej, że mam wrażenie, że kadra gra dobrze, ale brakuje takiego jednego sukcesu, pokonania mocnego rywala?

- Tak, każde zwycięstwo buduje – taka jest prawda. W reprezentacji są zawodnicy, którzy rywalizują o poszczególne pozycje, są też tacy, którzy czują się pewnie. A patrząc na cele i zadania, to cel minimum to wyjście z grupy. Nikt z trenerów sobie nie wyobraża, aby nie wyjść z grupy. To nie jest łatwe zadanie. Każde zwycięstwo buduje, a w takim turnieju gra się też emocjami. Jeżeli te są pozytywne to czasami łapiesz flow i wydaje się, że piłka ręczna jest bardzo łatwa.

Ogólnie, patrząc na przyszłość chyba nie ma się czegoś bać, choćby wśród bramkarzy. Już teraz mamy dobrych golkiperów, a młodzi – tacy jak Jakub Ałaj z SMS-u Kielce trafił do Superligi i gra bardzo dobrze.

- Na pewno trzeba stawiać na młodzież, to jest nieuniknione. Tym bardziej, że zaczynamy widzieć sukcesy jeżeli chodzi o występy kadry juniorów, czy młodzieżowych. Trzeba wspomnieć, że kadra z rocznika 2002 pod wodzą Zygmunta Kamysa awansowała do dywizji A z dywizji B. To duży sukces, ta młodzież jest i teraz ona musi zbierać boiskowe doświadczenie. Widać, że szkolenie przynosi sukcesy, no więc ja widzę naszą przyszłość – jeżeli chodzi o piłkę ręczną w perspektywie kilku lat bardzo pozytywnie.

To na koniec, pewnie najtrudniejsze pytanie. Kto wygra Euro 2022?

- Ja nigdy nie wróżyłem, jeżeli chodzi o wyniki podczas imprez. Zresztą jak obstawiamy w swoim gronie zwycięstwo poszczególnych drużyn to najcześciej nie trafiam, więc trudno mi typować. Oczywiście serce i kciuki będą zaciśnięte, gdy będzie grał nasz zespół.