2021-12-07 12:57:23
Wojciech Staniec

Karol Bielecki: W reprezentacji są zawodnicy, którzy mogą ją pociągnąć

Wielkimi krokami zbliża się Euro 2022. W rozmowie z nami Karol Bielecki wspomina swoje mistrzostwa Europy, to jak świętował urodziny w trakcie turniejów. Nie mogło też zabraknąć tematu reprezentacji Polski i szans naszej drużyny na turnieju.

Mistrzostwa Europy to chyba najmocniejszy turniej reprezentacji. Grają tu tylko najsilniejsze zespoły ze Starego Kontynentu, brakuje takich bardziej egzotycznych drużyn?

- Oczywiście, że tak. Granie zaczyna się od samego początku, nie ma taryfy ulgowej w grupie, gdzie można pozwolić sobie na słabszy mecz. Każda porażka jest już później mocno rozliczana. Trzeba być w topowej formie od początku, aby walczyć w turnieju.

Polska na mistrzostwach świata zdobywała medale, na Euro często kończyliście w czołówce, ale jednak do medalu ostatecznie trochę brakowało. Jak myślisz, z czego to wynikało?

- Ciężko powiedzieć. W Austrii byliśmy na czwartym miejscu, w Polsce niewiele brakowało do półfinału. Po prostu te turnieje graliśmy słabiej, nigdy nie zdobyliśmy medali. Może wynikało to też z tego, że wszystkie mecze były ciężkie, nie było takich lżejszych, aby się trochę rozegrać, tylko od razu trzeba było wejść na najwyższy poziom

Dla ciebie czas mistrzostw też był zawsze wyjątkowy, bo wtedy obchodziłeś swoje urodziny. Teraz wspominasz to, że przez wiele lat w trakcie tego dnia byłeś z kolegami na kadrze?

- Tych turniejów było w sumie dwanaście, więc przez dwanaście lat tak było. To był taki wyjątkowy czas, najpierw podczas przygotowań, później w samym turnieju. Bardzo ciężki, bo to było duże obciążenie dla organizmu. Wspominam to dobrze, ale też cieszę się, że jestem już po tych najcięższych okresach w mojej karierze.

Teraz możesz już tak na spokojnie świętować?

- Tak, jest czas na rodzinę, czas, żeby na spokojnie poświętować. Ale kiedy byłem zawodnikiem to też byłem z przyjaciółmi na kadrze, zawsze to było celebrowane przez zespół.

Jest jakieś Euro, które najbardziej utkwiło ci w pamięci?

- Na pewno dobrze zaczęliśmy turniej w Austrii, graliśmy dobrze. Do medalu zabrakło nam niewiele. Taką dużą emocjonalną rzeczą był dla mnie turniej w Polsce. Wtedy porażka wyrzuciła nas z tego turnieju, ale zagraliśmy przed swoją publicznością, we wspaniałej hali.

Euro 2016 też było wyjątkowe dla ciebie, bo już ostatnie w karierze?

- Tak, dokładnie. To moje ostatnia, później po pół roku turniejem w Rio zakończyłem karierę w reprezentacji. Dlatego też do niego tak wracam. Pamiętam też mój pierwszy turniej, który w 2004 roku graliśmy w Słowenii. Tam były sromotne porażki, wtedy mieliśmy w grupie Niemców, czy Francuzów.

To były pierwsze mistrzostwa, z jednej strony przegrane, ale też wtedy kadra się wykuwała.Być może gdyby, nie te porażki i zdobyte doświadczenie, to później nie byłoby tych wszystkich sukcesów?

- Dokładnie, następnie byliśmy na mistrzostwach świata w Szwajcarii, gdzie była porażka. Później nas nie było wcale na mistrzostwach. W końcu przyszły mistrzostwa w 2007 roku, ale to dzięki temu, że zawodnicy grali w najlepszej lidze świata, czyli w Niemczech. Trenerem został też Wenta, który wszystko poukładał, także wszystko wokół zespołu – jeżeli chodzi o zaplecze medyczne, czy funkcjonowanie w Związku. To wszystko miało wpływ na nasz wynik. Charaktery w zespole były na tyle mocne, że wiedzieliśmy, że możemy wygrać z każdym. To sprawiło, że walczyliśmy z najlepszymi.

Teraz po zakończeniu kariery dalej interesujesz się piłką ręczną?

- Tak, oczywiście. Oglądam choćby Champions League, czy mecze naszej reprezentacji. Śledzę wszystko, ale też tutaj dużo się nie zmienia. Dalej Francja, czy Dania są najmocniejsze na świecie. Są też inne równie silne drużyny. To status quo zostało zachowane.

Przed nami Euro 2022, Polska trafiła do grupy z Austrią, Białorusią i Niemcami. Jak oceniasz jej szanse?

- W tym momencie Niemcy nie są już tak mocni jak jeszcze pięć lat temu, gdy wygrywali mistrzostwo Europy w Polsce. Coś się u nich ciągle zmienia. Białoruś to zawodnicy w naszym zasięgu, Austria tym bardziej. Trzeba zagrać trzy dobre mecze, później będzie łatwiej w kolejnych. Mamy takich zawodników jak Szymon Sićko, Arkadiusz Moryto, Michał Daszek. Bramka wygląda bardzo fajnie. Są zawodnicy, którzy mogą pociągnąć ten zespół.

Wspomniałeś Szymona Sićkę, który gra na twojej pozycji, ale jest jest trochę jak ty, bo potrafi rzucić dobrze z drugiej linii, i ma też ten firmowy wyskok z dwóch nóg jak Grzegorz Tkaczyk. Widać, że ostatnio się bardzo rozwinął i ma szansę stać się liderem kadry na lata?

- Zdecydowanie, bardzo fajny zawodnik, bardzo mi się podoba jak gra. Trzymam kciuki, aby grał jak najwięcej i miał dużo zdrowia, bo to najważniejsze. Życzę mu jak najlepiej, to jest taka perełka w naszej kadrze.

Kiedyś twoje pokolenie bezpośrednio walczyło na boisku o medale. Teraz już po zakończeniu kariery wielu twoich kolegów nadal ma wpływ na reprezentację i polską piłkę ręczną.

- Tak, Sławek Szmal został wiceprezesem ZPRP i to bardzo cieszy. Sławek gwarantuje to, żeby kadra miała dobre zaplecze organizacyjne. Rozmawialiśmy też o Szymonie Sićce, a duży wpływ na to, że tak się rozwinął ma Marcin Lijewski, który pracował w nim w Górniku Zabrze.

To na koniec tradycyjne pytanie: kto według ciebie będzie faworytem tych mistrzostw?

- Myślę, że Francja. Ma tylu młodych i mocnych zawodników, którzy grają w świetnych zespołach i są głodni takich wyników jakie były z udziałem ich starszych kolegów.